Sankcja kredytu darmowego (SKD) staje się jednym z najgorętszych tematów polskiego sektora finansowego. Choć skala problemu jest obecnie znacznie mniejsza niż w przypadku kredytów frankowych, coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia, że brak szybkich działań może doprowadzić do podobnego scenariusza.
- Rzecznik Finansowy: nie powtarzajmy błędów z frankami
- O co chodzi w sankcji kredytu darmowego?
- Wyrok TSUE zmienił sytuację
- Nawet 100 tys. reklamacji
- Banki mają jeszcze czas na ugody
- Sektor bankowy dostrzega problem
- Ministerstwo Sprawiedliwości obawia się zalewu sądów
- Czy grozi nam drugi kryzys frankowy?
- Kluczowe miesiące dla rynku
Takie stanowisko przedstawił Michał Ziemiak, Rzecznik Finansowy, podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. Jego zdaniem banki nadal mają możliwość rozwiązania problemu polubownie, zanim dojdzie do lawinowego wzrostu liczby pozwów.
Rzecznik Finansowy: nie powtarzajmy błędów z frankami
Zdaniem Michała Ziemiaka kluczowe jest uniknięcie sytuacji, w której tysiące klientów trafiają do sądów, a sprawy ciągną się przez wiele lat.
— Najważniejsze jest, aby nie dopuścić do scenariusza frankowego. Czekanie przez banki na zmianę orzecznictwa byłoby proszeniem się o kłopoty — podkreślił rzecznik.
Według niego instytucje finansowe powinny aktywnie reagować już na etapie reklamacji składanych przez klientów. To właśnie wtedy bank ma największe możliwości wypracowania ugody i ograniczenia ryzyka prawnego.
O co chodzi w sankcji kredytu darmowego?
Sankcja kredytu darmowego to rozwiązanie przewidziane w przepisach dotyczących kredytów konsumenckich.
Jeżeli sąd uzna, że bank naruszył określone obowiązki informacyjne lub dopuścił się innych nieprawidłowości przy zawieraniu umowy, klient może zostać zwolniony z kosztów kredytu.
W praktyce oznacza to, że kredytobiorca oddaje wyłącznie pożyczony kapitał, bez:
- odsetek,
- prowizji,
- dodatkowych opłat.
Dla banków może to oznaczać znaczące straty finansowe.
Wyrok TSUE zmienił sytuację
Duże znaczenie dla całego rynku miał wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 23 kwietnia 2026 r. w sprawie C-744/24.
Trybunał uznał między innymi, że banki nie mogą pobierać odsetek od kosztów dodatkowych, takich jak prowizje czy niektóre opłaty związane z kredytem.
Choć wyrok nie przesądza automatycznie o wygranej klientów w każdym sporze, znacząco wzmocnił argumentację konsumentów.
To właśnie po tym orzeczeniu liczba zainteresowanych dochodzeniem swoich praw zaczęła rosnąć.
Nawet 100 tys. reklamacji
Według danych przywołanych podczas Europejskiego Kongresu Finansowego, banki otrzymały już około:
100 tys. reklamacji dotyczących umów kredytów konsumenckich.
Jednocześnie w sądach może znajdować się już około:
25 tys. spraw związanych z sankcją kredytu darmowego.
Na razie zdecydowaną większość postępowań wygrywają banki, jednak kancelarie reprezentujące klientów wskazują, że po wyroku TSUE liczba korzystnych dla konsumentów rozstrzygnięć systematycznie rośnie.
Banki mają jeszcze czas na ugody
Zdaniem Rzecznika Finansowego obecna sytuacja różni się od problemu frankowego tym, że sektor bankowy wciąż ma możliwość ograniczenia ryzyka.
Kluczowe znaczenie może mieć sposób rozpatrywania reklamacji klientów.
Jeżeli banki będą proponować szybkie i atrakcyjne rozwiązania polubowne, istnieje szansa na uniknięcie wieloletnich sporów sądowych.
— To bardzo dobry moment, aby pokazać, że franki były lekcją, z której wszyscy wyciągnęliśmy wnioski — podkreślił Michał Ziemiak.
Sektor bankowy dostrzega problem
Podobne stanowisko prezentują przedstawiciele branży.
Prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek przyznał podczas EKF, że proaktywne podejście sektora byłoby wskazane.
Jak zaznaczył, banki analizują obecnie możliwe rozwiązania, które mogłyby ograniczyć skalę przyszłych sporów.
Szczegóły nie są jeszcze znane, ale sam fakt rozpoczęcia prac nad potencjalnymi rozwiązaniami jest sygnałem, że branża zaczyna traktować problem bardzo poważnie.
Ministerstwo Sprawiedliwości obawia się zalewu sądów
Rosnąca liczba spraw niepokoi również administrację publiczną.
Jak ustalił Business Insider Polska, Ministerstwo Sprawiedliwości analizuje możliwość przygotowania specjalnych regulacji mających ograniczyć ryzyko przeciążenia sądów.
Powodem są doświadczenia związane z kredytami frankowymi.
Przez wiele lat tysiące nowych pozwów wpływały do sądów, wydłużając postępowania nie tylko w sprawach bankowych, ale także w innych obszarach wymiaru sprawiedliwości.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zwrócił uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie banków.
— To są także ryzyka konsumentów, bo zawalenie się systemu bankowego dotknie gospodarkę i dotknie konsumentów — podkreślił podczas kongresu.
Czy grozi nam drugi kryzys frankowy?
Eksperci są ostrożni w porównywaniu obu sytuacji.
Skala potencjalnych kosztów jest obecnie zdecydowanie mniejsza niż w przypadku kredytów walutowych, które kosztowały sektor bankowy ponad 100 mld zł.
Jednak podobieństwa są zauważalne.
W obu przypadkach pojawiają się:
- niejednolite wyroki sądowe,
- rosnąca liczba pozwów,
- aktywność kancelarii prawnych,
- presja na ugody.
To właśnie dlatego coraz częściej mówi się o konieczności szybkiego działania, zanim problem osiągnie znacznie większe rozmiary.
Kluczowe miesiące dla rynku
Najbliższe miesiące mogą okazać się decydujące dla dalszego rozwoju sytuacji.
Jeżeli banki zaczną aktywnie rozwiązywać spory już na etapie reklamacji, możliwe będzie ograniczenie liczby pozwów i kosztów całego systemu.
Jeżeli jednak sektor przyjmie strategię oczekiwania na ostateczne ukształtowanie się orzecznictwa, ryzyko powtórzenia scenariusza znanego z kredytów frankowych znacząco wzrośnie.
Na razie zarówno regulatorzy, jak i przedstawiciele rynku finansowego zgodnie podkreślają jedno: czasu na działanie jest coraz mniej.

