Polska nie uwalnia zapasów ropy. Minister energii uspokaja w sprawie bezpieczeństwa paliwowego 

Łukasz
6 min czytania

Rząd nie planuje na razie uruchamiania strategicznych rezerw ropy naftowej, mimo napiętej sytuacji na globalnych rynkach energii. Minister energii Miłosz Motyka poinformował w Sejmie, że choć Polska przygotowała harmonogram ewentualnego uwolnienia zapasów zgodnie z decyzją Międzynarodowej Agencji Energetycznej, obecnie nie ma potrzeby sięgania po rezerwy interwencyjne. Według resortu sytuacja dostaw do kraju pozostaje stabilna, a poziom zapasów paliw jest wyższy niż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie. 

Wypowiedź ministra pojawia się w czasie rosnących obaw o globalne bezpieczeństwo energetyczne. Eskalacja konfliktu w regionie Zatoki Perskiej oraz blokada strategicznych szlaków transportowych wywołały duże wahania cen ropy i gazu na światowych rynkach. Wiele państw zaczęło rozważać wykorzystanie swoich rezerw strategicznych, aby ograniczyć skutki niedoborów surowców. 

Decyzja Międzynarodowej Agencji Energetycznej 

Kilka dni wcześniej Międzynarodowa Agencja Energetyczna ogłosiła decyzję o rekordowym uwolnieniu części globalnych rezerw ropy naftowej. Do światowej podaży ma trafić 400 milionów baryłek surowca, czyli dwukrotnie więcej niż podczas wcześniejszego kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską inwazją na Ukrainę. 

Jak przypomniał minister Motyka, w 2022 roku kraje należące do MAE zdecydowały się uwolnić niespełna 200 milionów baryłek ropy. Obecna decyzja pokazuje skalę napięć na rynku surowców energetycznych. 

Według ministra szczególnie trudna sytuacja występuje obecnie na rynkach azjatyckich, gdzie ograniczenia w transporcie ropy doprowadziły do gwałtownego spadku dostępności surowca. 

– Skala obecnego kryzysu jest bezprecedensowa. Widzimy znaczące ograniczenia podaży ropy na światowych rynkach – podkreślił szef resortu energii. 

Polska przygotowała plan, ale nie uruchamia rezerw 

Mimo globalnej decyzji MAE Polska na razie nie zamierza korzystać ze swoich zapasów interwencyjnych. Jak zaznaczył minister Motyka, krajowe magazyny ropy oraz paliw pozostają dobrze wypełnione. 

– Polska przedstawiła harmonogram ewentualnego uwolnienia zapasów, ale w najbliższym czasie tego nie planujemy – powiedział minister w Sejmie. 

Powodem takiej decyzji jest stabilna sytuacja na krajowym rynku paliw. Według danych resortu poziom zapasów ropy w Polsce jest obecnie wyższy niż przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie

Oznacza to, że dostawy surowca do kraju są realizowane zgodnie z planem, a tempo importu było wyższe niż wzrost zapotrzebowania na rynku. 

– Nie widzimy żadnych zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy do Polski. Na bieżąco monitorujemy sytuację i jesteśmy przygotowani na ewentualne działania, jeśli sytuacja się zmieni – zapewnił Motyka. 

Polska ma zapasy ropy na ponad trzy miesiące 

Według danych Ministerstwa Energii strategiczne rezerwy ropy naftowej w Polsce wystarczają obecnie na około 93 dni funkcjonowania rynku. 

Zapas ten jest zgodny z wymogami Unii Europejskiej i Międzynarodowej Agencji Energetycznej, które zobowiązują państwa członkowskie do utrzymywania rezerw pozwalających na pokrycie co najmniej 90 dni importu ropy. 

Dzięki temu Polska jest w stanie utrzymać stabilność rynku paliw nawet w przypadku czasowych zakłóceń dostaw. 

Minister podkreślił również, że nie dochodzi obecnie do żadnych problemów z dostępnością paliw na stacjach benzynowych. 

– Nie mamy sygnałów o brakach paliwa. Dostawy są realizowane zgodnie z planem, a magazyny są odpowiednio zabezpieczone – zaznaczył. 

Problemem może być gaz z Kataru 

Choć Polska nie importuje ropy transportowanej bezpośrednio przez cieśninę Ormuz, region ten ma znaczenie dla krajowego rynku gazu. 

Przez cieśninę transportowany jest bowiem skroplony gaz ziemny LNG z Kataru, który trafia do terminalu w Świnoujściu. 

Według ministra Motyki dostawy gazu z tego kierunku odpowiadają obecnie za nieco poniżej 10 procent zapotrzebowania Polski na gaz

Rząd przygotowuje jednak scenariusze zastępcze na wypadek długotrwałej blokady szlaku transportowego. 

– Już teraz podejmujemy decyzje o zamianie części dostaw gazu LNG z Kataru na dostawy z innych kierunków – poinformował minister. 

USA i Norwegia jako alternatywa 

Największą rolę w dywersyfikacji dostaw gazu do Polski odgrywają obecnie Stany Zjednoczone oraz Norwegia. 

Większość transportów LNG trafiających do terminalu w Świnoujściu pochodzi właśnie z amerykańskich terminali eksportowych. 

Drugim kluczowym źródłem surowca jest gazociąg Baltic Pipe, który łączy Polskę z norweskim szelfem gazowym. 

Uzupełnieniem systemu są również dostawy gazu z krajowego wydobycia. 

Zdaniem resortu energii taka struktura dostaw pozwala stosunkowo szybko zastąpić ewentualne braki surowca z Bliskiego Wschodu. 

Kolejne inwestycje w bezpieczeństwo energetyczne 

Rząd zapowiada także dalsze inwestycje w infrastrukturę energetyczną. Jednym z kluczowych projektów jest budowa pływającego terminalu LNG w Zatoce Gdańskiej, czyli tzw. jednostki FSRU. 

Terminal ten ma zwiększyć zdolności importowe Polski i umożliwić przyjmowanie dodatkowych dostaw gazu z różnych kierunków świata. 

Ministerstwo energii analizuje również możliwość uruchomienia drugiej jednostki FSRU w przyszłości. 

Takie rozwiązanie miałoby znacząco zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne kraju w sytuacji globalnych kryzysów surowcowych. 

Magazyny gazu w połowie wypełnione 

Minister Motyka poinformował także o aktualnym stanie krajowych magazynów gazu. 

Obecnie poziom ich wypełnienia wynosi około 50 procent, co jest wynikiem typowym dla tego okresu roku. 

Magazyny gazu są systematycznie uzupełniane przed sezonem zimowym, kiedy zapotrzebowanie na surowiec znacząco rośnie. 

Według resortu energii Polska pozostaje dobrze przygotowana na ewentualne zakłócenia dostaw. 

Globalny kryzys energetyczny 

Eksperci podkreślają jednak, że sytuacja na światowych rynkach energii pozostaje bardzo dynamiczna. Konflikt na Bliskim Wschodzie, napięcia geopolityczne oraz zakłócenia w transporcie surowców mogą w najbliższych miesiącach wpływać na ceny paliw i gazu. 

W takich warunkach strategiczne rezerwy ropy i gazu stają się jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa energetycznego państw. 

Na razie jednak Polska nie widzi konieczności ich uruchamiania. 

– Jesteśmy przygotowani na różne scenariusze i będziemy reagować na bieżąco, jeśli sytuacja na rynku energii ulegnie zmianie – podsumował minister energii.