Na kontach bankowych Polaków znajduje się dziś rekordowa ilość pieniędzy. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują, że zbliżamy się do symbolicznej bariery 1,5 biliona złotych. To poziom, który jeszcze kilka lat temu wydawał się trudny do osiągnięcia. Jednocześnie jednak struktura tych oszczędności budzi coraz większe wątpliwości ekonomistów.
Choć Polacy zarabiają więcej i odkładają więcej niż kiedykolwiek wcześniej, duża część tych środków po prostu „leży” na rachunkach bieżących i realnie traci na wartości. To paradoks, który coraz wyraźniej pokazuje, jak zmieniają się nasze nawyki finansowe.
Depozyty rosną szybciej niż kiedykolwiek
Na koniec lutego 2026 roku gospodarstwa domowe zgromadziły na rachunkach bankowych 1,47 bln zł. To wzrost o ponad 110 mld zł w skali roku, czyli około 8 proc. Jeszcze bardziej imponująco wygląda to w dłuższej perspektywie – w ciągu pięciu lat wartość depozytów wzrosła aż o 45 proc.
Nie jest to jednak wyłącznie efekt rosnącej zamożności. W tym samym czasie inflacja wyniosła około 41 proc., co oznacza, że realny wzrost oszczędności był znacznie niższy. Mimo to dochody Polaków rosły szybciej niż ceny, co przełożyło się na zwiększenie siły nabywczej i większą zdolność do odkładania pieniędzy.
Dodatkowym czynnikiem jest ożywienie kredytowe, które zwiększa płynność w gospodarce i pośrednio wpływa na poziom depozytów.
Pieniądze leżą na kontach zamiast pracować
Największym problemem nie jest jednak sama kwota oszczędności, lecz ich struktura. Aż 1,06 bln zł znajduje się na rachunkach bieżących, które w większości są praktycznie nieoprocentowane. Tymczasem na lokatach ulokowano jedynie 415,7 mld zł.
Oznacza to, że udział lokat spadł do 28,2 proc. – najniższego poziomu od kilku lat. Dla porównania, jeszcze dekadę temu wynosił on blisko 50 proc. To ogromna zmiana w podejściu Polaków do oszczędzania.
Powód jest prosty – spadające stopy procentowe i coraz niższe oprocentowanie depozytów. W efekcie wielu klientów banków uznaje, że przenoszenie środków na lokaty po prostu się nie opłaca.
Problem w tym, że trzymanie pieniędzy na nieoprocentowanych kontach oznacza ich realną utratę wartości przez inflację. W praktyce oznacza to, że część Polaków nawet nie próbuje aktywnie chronić swoich oszczędności.
Gotówka wraca do łask
Równolegle rośnie ilość fizycznej gotówki w obiegu. Na koniec lutego 2026 roku wynosiła ona już 459,6 mld zł, a jej dynamika wzrostu przyspieszyła do ponad 15 proc. rok do roku.
To zjawisko jest szczególnie interesujące w kontekście rosnącej popularności płatności bezgotówkowych. Teoretycznie powinniśmy korzystać z gotówki coraz rzadziej, a jednak jej ilość w obiegu rośnie.
Ekonomiści wskazują kilka możliwych powodów. Po pierwsze, gotówka jest postrzegana jako bezpieczna forma przechowywania pieniędzy w czasach niepewności. Po drugie, może odzwierciedlać rosnącą aktywność w szarej strefie. Po trzecie, jest efektem tzw. popytu przezornościowego – czyli chęci zabezpieczenia się na wypadek kryzysu.
Podobne zjawiska obserwowano już w czasie pandemii oraz po wybuchu wojny w Ukrainie.
Geopolityka wpływa na decyzje finansowe
Wzrost gotówki w obiegu może być również powiązany z napięciami geopolitycznymi, w tym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Historia pokazuje, że w momentach niepewności ludzie częściej sięgają po fizyczne pieniądze.
Choć obecne przyrosty nie są tak duże jak w czasie największych kryzysów, to jednak wyraźnie przekraczają średnią z ostatnich lat. To sygnał, że część społeczeństwa zaczyna bardziej ostrożnie podchodzić do systemu finansowego.
Kredyty znów przyspieszają
Na tle rosnących oszczędności widać również ożywienie na rynku kredytowym. Kredyty konsumpcyjne rosną w tempie 8,6 proc. rocznie, co jest najwyższym wynikiem od kilku lat. Z kolei kredyty mieszkaniowe zwiększają się o ponad 8 proc.
Jeszcze szybciej rosną kredyty inwestycyjne dla firm, które w lutym zwiększyły się o 14 proc. rok do roku. To sygnał, że przedsiębiorstwa zaczynają intensywniej inwestować, co może być zapowiedzią dalszego wzrostu gospodarczego.
Eksperci podkreślają jednak, że przyszłość rynku kredytowego będzie zależeć od sytuacji globalnej. Długotrwałe napięcia geopolityczne mogą ograniczyć skłonność do zadłużania się.
Polacy szukają alternatyw dla lokat
Spadek popularności lokat nie oznacza, że Polacy całkowicie rezygnują z ochrony swoich oszczędności. Coraz częściej sięgają po inne instrumenty, takie jak obligacje skarbowe.
Ich przewagą jest większa elastyczność i częściowa ochrona przed inflacją. W przeciwieństwie do lokat, wcześniejsze wycofanie środków nie oznacza utraty wszystkich odsetek.
To pokazuje, że zmienia się sposób myślenia o oszczędzaniu. Polacy stają się bardziej świadomi finansowo, ale jednocześnie bardziej selektywni w wyborze produktów.
Rekordowe oszczędności to nie wszystko
Rekordowa wartość depozytów to bez wątpienia pozytywny sygnał dla gospodarki. Oznacza większą stabilność finansową gospodarstw domowych i większy potencjał konsumpcyjny.
Jednocześnie jednak struktura tych oszczędności pokazuje, że wiele pieniędzy nie jest efektywnie wykorzystywanych. W dłuższej perspektywie może to oznaczać realne straty dla gospodarstw domowych i dodatkowe zyski dla sektora bankowego.
Kluczowym wyzwaniem pozostaje więc nie tylko to, ile Polacy oszczędzają, ale jak zarządzają swoimi pieniędzmi.

