Inflacja bazowa znów rośnie. NBP wysyła sygnał dla kredytobiorców

Łukasz
4 min czytania

Najnowsze dane Narodowego Banku Polskiego pokazują, że choć ogólna inflacja w Polsce wydaje się stabilizować, to pod powierzchnią sytuacja wygląda mniej optymistycznie. Inflacja bazowa – czyli ta, która najlepiej oddaje trwałe procesy cenowe w gospodarce – ponownie przyspieszyła.

To ważny sygnał nie tylko dla ekonomistów, ale przede wszystkim dla milionów Polaków spłacających kredyty i obserwujących ceny usług oraz codziennych wydatków.

Inflacja bazowa rośnie szybciej niż CPI

Z danych NBP wynika, że w marcu 2026 roku inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 2,7 proc. rok do roku. To wzrost względem lutego, kiedy wskaźnik ten wynosił 2,5 proc.

Dla porównania, ogólny wskaźnik inflacji CPI podany wcześniej przez GUS wyniósł 3,0 proc.

Na pierwszy rzut oka różnica wydaje się niewielka, ale dla banku centralnego ma ogromne znaczenie. To właśnie inflacja bazowa pokazuje, czy presja cenowa jest trwała, czy tylko wynika z chwilowych czynników, takich jak ceny paliw czy żywności.

Wszystkie wskaźniki idą w górę

NBP analizuje inflację znacznie szerzej niż tylko jednym wskaźnikiem. W praktyce publikuje kilka różnych miar, które pozwalają dokładniej ocenić sytuację w gospodarce.

Najważniejsze z nich w marcu wyglądały tak:

  • inflacja po wyłączeniu cen administrowanych: 2,7 proc. (z 1,6 proc. miesiąc wcześniej)
  • inflacja po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych: 3,0 proc. (z 2,3 proc.)
  • tzw. średnia obcięta: 2,9 proc. (z 2,2 proc.)

To szczególnie niepokojące, bo wszystkie wskaźniki rosną jednocześnie. To oznacza, że presja cenowa rozlewa się szeroko po całej gospodarce, a nie dotyczy jednego wycinka rynku.

Dlaczego NBP „ignoruje” żywność i energię?

Dla wielu osób może to brzmieć nielogicznie – przecież to właśnie te wydatki najbardziej obciążają domowe budżety. Jednak z punktu widzenia banku centralnego kluczowe jest coś innego: na co ma realny wpływ.

NBP nie kontroluje cen ropy ani pogody, która wpływa na ceny żywności. Może natomiast oddziaływać na gospodarkę poprzez stopy procentowe, a te wpływają głównie na popyt, kredyty i ceny usług.

Dlatego inflacja bazowa jest dla Rady Polityki Pieniężnej najważniejszym wskaźnikiem.

Co to oznacza dla zwykłych ludzi?

Najprościej mówiąc – ceny będą rosły dalej, nawet jeśli paliwo czy żywność chwilowo przestaną drożeć.

Inflacja bazowa pokazuje, że drożeją już nie tylko konkretne produkty, ale całe segmenty gospodarki. Firmy podnoszą ceny usług, rosną koszty pracy, a to przekłada się na coraz wyższe rachunki dla konsumentów.

To właśnie ta „cicha” inflacja jest najbardziej uciążliwa, bo trudniej ją zatrzymać.

Kredyty? Raczej bez szybkiej ulgi

Dla osób spłacających kredyty hipoteczne marcowe dane nie są dobrą wiadomością.

Rosnąca inflacja bazowa to jeden z głównych powodów, dla których Rada Polityki Pieniężnej może:

  • utrzymywać wysokie stopy procentowe
  • opóźniać decyzje o ich obniżce
  • zachowywać ostrożność w kolejnych miesiącach

W praktyce oznacza to jedno — na szybkie spadki rat kredytów raczej nie ma co liczyć.

Inflacja bardziej uporczywa niż się wydaje

Jeszcze niedawno wielu ekonomistów zakładało, że inflacja będzie systematycznie spadać. Tymczasem najnowsze dane pokazują, że proces ten może być znacznie trudniejszy.

Największym problemem jest właśnie inflacja bazowa, która utrzymuje się na podwyższonym poziomie i nie reaguje szybko na zmiany w gospodarce.

Co dalej zrobi NBP?

Najbliższe decyzje Rady Polityki Pieniężnej będą zależeć właśnie od takich danych jak te.

Jeśli trend wzrostowy się utrzyma, obniżki stóp procentowych mogą zostać przesunięte w czasie. Jeśli jednak inflacja zacznie wyraźnie spadać, pojawi się przestrzeń do zmiany polityki.

Na razie jednak sygnał jest jasny — presja cenowa w gospodarce nie znika.