Polska szykuje się na atom, ale brakuje ludzi. Firmy ruszyły po certyfikaty i kompetencje

Łukasz
6 min czytania

Budowa pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce nabiera tempa, ale na horyzoncie pojawia się poważne wyzwanie — brak specjalistów. Choć polskie firmy deklarują gotowość do udziału w projekcie i coraz częściej inwestują w rozwój kompetencji, to sektor nuklearny stawia wymagania, które dla wielu przedsiębiorstw są zupełnie nowym standardem.

Eksperci nie mają wątpliwości: potencjał jest ogromny, ale jego wykorzystanie będzie zależało od tego, czy uda się szybko zbudować zaplecze kadrowe i technologiczne. Bez tego udział polskich firm w jednym z największych projektów infrastrukturalnych w historii kraju może być ograniczony.

Polskie firmy mają potencjał, ale muszą się dostosować

Polskie przedsiębiorstwa nie startują od zera. Jak wskazują eksperci, doświadczenie zdobyte przy realizacji dużych inwestycji infrastrukturalnych, petrochemicznych czy kolejowych stanowi solidną bazę do wejścia w sektor jądrowy. Wiele firm ma już za sobą realizacje wymagających projektów, także za granicą.

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że aż 70 proc. firm widzi możliwość wykorzystania swoich kompetencji w projektach związanych z energetyką jądrową. Co więcej, co trzecia firma zdobywała doświadczenie poza Polską, współpracując m.in. z partnerami z Francji — jednego z liderów atomu w Europie.

To pokazuje, że krajowy przemysł ma solidne fundamenty. Problem polega jednak na tym, że sektor jądrowy działa według zupełnie innych standardów niż większość branż przemysłowych. Wejście do niego wymaga nie tylko doświadczenia, ale także spełnienia rygorystycznych norm jakości i bezpieczeństwa.

Atom to zupełnie inna liga wymagań

Energetyka jądrowa uchodzi za jeden z najbardziej wymagających sektorów na świecie. Kluczowe znaczenie ma tzw. kultura bezpieczeństwa, która obejmuje każdy etap realizacji inwestycji — od projektowania, przez produkcję, aż po eksploatację.

W praktyce oznacza to konieczność wdrożenia wielopoziomowych systemów kontroli jakości, które są znacznie bardziej rozbudowane niż w energetyce konwencjonalnej. Każdy element instalacji musi spełniać ściśle określone normy, a procesy produkcyjne są szczegółowo audytowane.

Dodatkowym utrudnieniem są różnice regulacyjne między krajami. Firmy, które chcą współpracować przy projektach jądrowych, muszą dostosować się do międzynarodowych standardów oraz wymogów konkretnych partnerów technologicznych. To sprawia, że proces certyfikacji jest czasochłonny i kosztowny.

Największy problem: brakuje ludzi

Największym wyzwaniem dla polskiego programu jądrowego nie są jednak technologie, ale kadry. W szczytowym momencie budowy elektrowni w gminie Choczewo na placu budowy ma pracować ponad 10 tys. osób. Znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów może okazać się bardzo trudne.

Problem ten dotyczy nie tylko Polski, ale całej Europy. Przez wiele lat energetyka jądrowa nie była priorytetem, co doprowadziło do odpływu specjalistów do innych branż. Dziś, gdy wiele krajów wraca do atomu, popyt na wykwalifikowanych pracowników gwałtownie rośnie.

Brakuje m.in. inżynierów, spawaczy wysokiej klasy, specjalistów od kontroli jakości czy ekspertów ds. bezpieczeństwa. To zawody wymagające wieloletniego doświadczenia i specjalistycznych szkoleń, których nie da się szybko „wyprodukować”.

Nawet 40 proc. inwestycji dla polskich firm

Mimo tych wyzwań udział polskich firm w projekcie może być znaczący. Szacuje się, że nawet 40 proc. wartości inwestycji może przypaść krajowym dostawcom. To ogromna szansa dla przemysłu i rynku pracy.

Największe możliwości mają firmy budowlane i mechaniczne, które mogą odpowiadać za konstrukcje stalowe, rurociągi, zbiorniki czy elementy infrastruktury technicznej. Wiele komponentów, szczególnie wielkogabarytowych, musi być produkowanych lokalnie, co dodatkowo zwiększa rolę krajowych przedsiębiorstw.

Już teraz widać pierwsze efekty. Od 2021 roku Polskie Elektrownie Jądrowe podpisały ponad 380 umów z polskimi firmami o łącznej wartości około 1 mld zł. Dotyczą one m.in. budowy infrastruktury towarzyszącej oraz modernizacji dróg.

Międzynarodowa współpraca i pierwsze kontrakty

W projekt zaangażowani są również globalni gracze. Generalnym wykonawcą jest konsorcjum Westinghouse-Bechtel, które odpowiada za realizację inwestycji. Kluczowe elementy technologiczne dostarczy firma Arabelle Solutions, współpracująca z polskimi poddostawcami.

To właśnie współpraca z międzynarodowymi partnerami może być dla polskich firm szansą na zdobycie doświadczenia i wejście do globalnych łańcuchów dostaw w sektorze jądrowym.

Jednocześnie rozwijane są programy wsparcia — od funduszy i pożyczek po inicjatywy doradcze. Ich celem jest pomoc firmom w dostosowaniu się do wymogów sektora i zdobyciu niezbędnych certyfikatów.

Polska na atomowej ścieżce

Budowa elektrowni jądrowej w Choczewie weszła już w zaawansowaną fazę przygotowań. Trwają prace terenowe, a równolegle prowadzone są negocjacje dotyczące głównej umowy z wykonawcą.

To moment przełomowy dla polskiej energetyki i przemysłu. Atom ma stać się jednym z filarów transformacji energetycznej, a jednocześnie impulsem rozwojowym dla wielu branż.

Kluczowe będzie jednak to, czy uda się wykorzystać potencjał krajowych firm i jednocześnie nadrobić braki kadrowe. Bez odpowiedniej liczby specjalistów nawet najlepsze technologie i kontrakty nie wystarczą.

Polska stoi więc przed dużą szansą, ale też równie dużym wyzwaniem. Od decyzji podejmowanych dziś zależy, czy kraj stanie się ważnym graczem w europejskim sektorze jądrowym, czy jedynie odbiorcą technologii z zagranicy.