Sytuacja na rynku ziemniaków w Polsce robi się dramatyczna. W magazynach zalegają ogromne ilości niesprzedanego towaru, a rolnicy coraz głośniej mówią o widmie bankructw. Problem nie dotyczy pojedynczych gospodarstw, lecz całego sektora, który znalazł się w jednej z najtrudniejszych sytuacji od lat.
- „Drastycznie trudna sytuacja”. Branża alarmuje
- Import pod presją. Rolnicy mówią o „zalewie rynku”
- Ministerstwo: problemem jest nadpodaż
- Ceny załamane. Produkcja przestaje się opłacać
- Sieci handlowe wykorzystują sytuację
- Klęska urodzaju w skali Europy
- Czasu jest niewiele. Kluczowe będą najbliższe tygodnie
- Jakie są możliwe rozwiązania?
- Problem z przetwórstwem
- Bioetanol jako ratunek?
- Dopłaty dla rolników
- Widmo bankructw jest realne
- Wnioski: rynek na krawędzi
Według szacunków Polskiej Federacji Ziemniaka (PFZ), producenci mają obecnie od 700 tys. do nawet 1 mln ton niesprzedanych ziemniaków. Jeśli nadwyżki nie zostaną szybko zagospodarowane, wielu rolników może nie przetrwać najbliższych miesięcy.
„Drastycznie trudna sytuacja”. Branża alarmuje
Prezes PFZ Tomasz Bieńkowski nie pozostawia złudzeń – sytuacja jest wyjątkowo poważna. Problem nie sprowadza się tylko do nadwyżek, ale jest efektem kilku nakładających się czynników.
Najważniejsze z nich to:
- ogromne zapasy ziemniaków i ich przetworów (np. skrobi)
- brak realnych perspektyw sprzedaży
- zatory płatnicze w branży
- presja cenowa ze strony sieci handlowych
Do tego dochodzi jeszcze jedna kwestia, która budzi największe kontrowersje – import z zagranicy.
Import pod presją. Rolnicy mówią o „zalewie rynku”
Zdaniem przedstawicieli branży, nadpodaż w Polsce nie wynika wyłącznie z krajowej produkcji. Dużą rolę ma odgrywać napływ ziemniaków z innych krajów Unii Europejskiej, głównie:
- Niemiec
- Holandii
- Belgii
To właśnie tam również odnotowano bardzo dobre zbiory, co przełożyło się na nadwyżki szukające rynku zbytu.
Dodatkowo sytuację pogorszyła upadłość jednej z dużych przetwórni w krajach Beneluksu. W efekcie nawet około 2 mln ton ziemniaków zostało bez odbiorcy i trafiło na inne rynki – w tym do Polski.
Rolnicy wskazują też, że import nie zawsze jest w pełni transparentny. Pojawiają się zarzuty o wykorzystywanie luk w systemie i wprowadzanie towaru do obrotu w sposób trudny do skontrolowania.
Ministerstwo: problemem jest nadpodaż
Resort rolnictwa patrzy na sytuację nieco inaczej. Według oficjalnych danych:
- w 2025 roku zbiory w Polsce wyniosły ok. 7 mln ton
- to o 18,4 proc. więcej niż rok wcześniej
Jednocześnie import również wzrósł:
- z 154,4 tys. ton do 179,7 tys. ton
Ministerstwo wskazuje, że główną przyczyną problemów jest po prostu nadpodaż – zarówno krajowa, jak i europejska. Podkreśla też, że Polska nie może ograniczyć importu, ponieważ sama jest dużym eksporterem i funkcjonuje w ramach wspólnego rynku UE.
Ceny załamane. Produkcja przestaje się opłacać
Najbardziej dotkliwym skutkiem nadpodaży jest gwałtowny spadek cen.
Według danych resortu rolnictwa:
- średnia cena ziemniaków w marcu wynosiła 1,04 zł/kg
- to aż o 71,5 proc. mniej niż rok wcześniej
W praktyce oznacza to, że wielu rolników sprzedaje poniżej kosztów produkcji – o ile w ogóle znajduje kupców.
Część producentów ma problem nawet z oddaniem towaru za symboliczną kwotę, ponieważ rynek jest po prostu nasycony.
Sieci handlowe wykorzystują sytuację
Dodatkowym problemem są relacje z odbiorcami, zwłaszcza dużymi sieciami handlowymi.
Rolnicy wskazują, że:
- kontrakty są renegocjowane w trakcie trwania
- ceny są obniżane
- zdarzają się przypadki zrywania umów
W sytuacji nadpodaży producenci mają ograniczone pole manewru i często muszą godzić się na mniej korzystne warunki.
Klęska urodzaju w skali Europy
Choć w Polsce plony były wyższe niż rok wcześniej, branża podkreśla, że problem ma charakter szerszy.
Dla porównania:
- w 2019 roku zbiory sięgnęły nawet 11 mln ton
- mimo to cały wolumen znalazł nabywców
To pokazuje, że obecne trudności nie wynikają wyłącznie z krajowej produkcji, ale z nadpodaży w całej Europie.
Czasu jest niewiele. Kluczowe będą najbliższe tygodnie
Sytuacja jest pilna, bo kalendarz działa na niekorzyść rolników.
Ziemniaki trzeba sprzedać lub przetworzyć do końca maja, ponieważ:
- na rynek trafią nowe, wczesne odmiany
- podaż jeszcze bardziej wzrośnie
Jeśli do tego czasu nie uda się rozwiązać problemu, presja cenowa może się jeszcze pogłębić.
Jakie są możliwe rozwiązania?
Ministerstwo rolnictwa prowadzi rozmowy z branżą i analizuje różne scenariusze. Wśród propozycji pojawiają się konkretne działania.
Najważniejsze z nich to:
- skup nadwyżek przez zakłady skrobiowe
- przerób ziemniaków na bioetanol
- wykorzystanie w produkcji materiałów (np. folii termoplastycznej)
- rekompensaty dla rolników
Każde z tych rozwiązań ma jednak swoje ograniczenia.
Problem z przetwórstwem
Zakłady skrobiowe teoretycznie mogłyby pomóc w zagospodarowaniu nadwyżek, ale same mają problem.
Magazyny są już wypełnione:
- mąką ziemniaczaną
- skrobią
Bez dodatkowego wsparcia finansowego lub interwencji państwa przetwórcy nie są w stanie przyjąć większych ilości surowca.
Jednym z pomysłów jest zaangażowanie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która mogłaby odkupić część zapasów i „odblokować” system.
Bioetanol jako ratunek?
Kolejnym rozwiązaniem jest wykorzystanie ziemniaków do produkcji bioetanolu.
To opcja, która:
- pozwala zagospodarować duże ilości surowca
- ma potencjał przemysłowy
Problemem jest jednak brak gwarancji odbioru produktu końcowego. Gorzelnictwo potrzebuje stabilnego popytu, np. ze strony koncernów paliwowych.
Dopłaty dla rolników
Najprostszym rozwiązaniem, które wskazują producenci, są dopłaty.
Najczęściej proponowane:
- dopłata do hektara upraw
- rekompensata za niesprzedany towar
Według branży nawet 150 zł za tonę mogłoby pomóc pokryć koszty transportu i częściowo ograniczyć straty.
Widmo bankructw jest realne
Jeśli sytuacja nie zostanie szybko opanowana, konsekwencje mogą być poważne.
Najbardziej zagrożone są:
- mniejsze gospodarstwa
- producenci bez długoterminowych kontraktów
- firmy z problemami płynnościowymi
Brak sprzedaży i spadające ceny mogą doprowadzić do fali niewypłacalności w sektorze.
Wnioski: rynek na krawędzi
Obecna sytuacja pokazuje, jak wrażliwy jest sektor rolny na zmiany podaży i zakłócenia rynkowe.
Kluczowe problemy to:
- nadpodaż w skali europejskiej
- brak stabilnych kanałów sprzedaży
- presja cenowa
- ograniczone możliwości przetwórstwa
Najbliższe tygodnie będą decydujące. Jeśli nadwyżki nie zostaną zagospodarowane, kryzys może się pogłębić i odbić na całym łańcuchu dostaw żywności.

