Sektor bankowy przechodzi jedną z największych transformacji w swojej historii. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że branża się kurczy. Oddziały znikają z ulic, a kontakt z bankiem przenosi się do aplikacji mobilnych. Jednak za tym obrazem kryje się zupełnie inna rzeczywistość.
Banki wcale nie redukują zatrudnienia jako całości. One je przebudowują. I robią to w sposób bardzo selektywny.
Koniec epoki oddziałów
Jeszcze kilkanaście lat temu bankowość była silnie oparta na fizycznej obecności. Placówki były podstawowym kanałem sprzedaży i obsługi klienta.
Dziś ten model traci znaczenie. Liczba oddziałów w Polsce spadła o kilka tysięcy, a wraz z nimi zniknęły dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Od 2010 roku ubyło ponad 50 tys. etatów związanych bezpośrednio z obsługą klientów w placówkach.
To efekt zmiany zachowań klientów. Coraz mniej osób odwiedza bank osobiście. Przelewy, kredyty, inwestycje czy nawet kontakt z doradcą odbywają się online.
Bank przestał być miejscem. Stał się usługą dostępną w smartfonie.
Zatrudnienie jednak rośnie
Paradoks polega na tym, że mimo zamykania oddziałów całkowite zatrudnienie w sektorze znów rośnie.
Po latach spadków nastąpiło odwrócenie trendu. Od 2022 roku liczba pracowników banków systematycznie się zwiększa. W ciągu kilku lat przybyło ponad 6 tys. nowych miejsc pracy.
To jednak nie oznacza powrotu do starego modelu. Nowe etaty powstają w zupełnie innych obszarach niż wcześniej.
Przeniesienie ciężaru do central
Największa zmiana dotyczy struktury zatrudnienia.
Jeszcze kilkanaście lat temu większość pracowników banków pracowała w oddziałach. Dziś dominują centra operacyjne i centrale, gdzie zatrudnieni są specjaliści od technologii, analityki i zarządzania ryzykiem.
Obecnie w centralach pracuje ponad 90 tys. osób i ta liczba szybko rośnie. To właśnie tam powstają nowe produkty, rozwijane są aplikacje mobilne i podejmowane kluczowe decyzje biznesowe.
Bank przestaje być instytucją sprzedażową. Coraz bardziej przypomina firmę technologiczną.
Kogo dziś szukają banki
Nowe potrzeby oznaczają nowe profile pracowników.
Najbardziej poszukiwani są dziś specjaliści z obszaru IT, cyberbezpieczeństwa oraz analizy danych. Równie ważne są kompetencje związane z regulacjami, ryzykiem i zgodnością z przepisami.
Rosną także wymagania wobec kandydatów. Coraz więcej stanowisk ma charakter ekspercki. Liczy się nie tylko wiedza, ale też umiejętność pracy z danymi i nowoczesnymi narzędziami.
Szczególne znaczenie zyskuje sztuczna inteligencja. Nie chodzi jednak o zastępowanie ludzi, ale o zmianę sposobu pracy.
Banki inwestują w automatyzację i narzędzia wspierające pracowników, co pozwala uprościć procesy i zwiększyć efektywność.
AI zmienia zasady gry
Wbrew popularnym obawom sztuczna inteligencja nie powoduje dziś masowych zwolnień.
Jej wpływ jest bardziej subtelny. Automatyzuje powtarzalne zadania i przesuwa pracowników w stronę bardziej zaawansowanych ról.
To oznacza, że osoby bez kompetencji cyfrowych mogą mieć coraz trudniej. Z kolei eksperci technologiczni stają się jedną z najbardziej pożądanych grup na rynku pracy.
Czy wrócą zwolnienia
Kluczowe pytanie dotyczy przyszłości. Czy w razie pogorszenia wyników banki znów zaczną masowo zwalniać?
Wszystko wskazuje na to, że scenariusz z czasów pandemii raczej się nie powtórzy.
Banki zmieniły sposób zarządzania kosztami. Zamiast gwałtownych redukcji preferują stopniowe dostosowywanie zatrudnienia.
Oznacza to dalsze spłaszczanie struktur, łączenie ról i ograniczanie kosztów stałych. Proces będzie kontynuowany, ale w bardziej kontrolowany sposób.
Wojna o specjalistów
Równolegle trwa silna rywalizacja o najlepszych pracowników.
Eksperci z doświadczeniem w finansach, IT czy analizie danych są dziś bardzo trudni do pozyskania. Banki konkurują o nich nie tylko między sobą, ale także z firmami technologicznymi.
Coraz większą rolę odgrywa budowanie marki pracodawcy i oferowanie możliwości rozwoju.
W wielu przypadkach firmy stawiają także na rekrutację wewnętrzną. Pracownicy są przekwalifikowywani i przenoszeni do nowych ról zamiast zwalniani.
Nowa definicja pracy w banku
Zmiany w sektorze bankowym to coś więcej niż tylko przesunięcia kadrowe.
To transformacja całego modelu działania. Banki przestają być instytucjami opartymi na fizycznej obecności i papierowych procesach. Stają się cyfrowymi organizacjami, które działają szybciej i bardziej elastycznie.
Dla pracowników oznacza to konieczność ciągłego rozwoju. Dla klientów większą wygodę.
A dla całej branży początek nowej ery, w której technologia i dane będą ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

