Cena ropy znów rośnie. Alarmujące dane z USA i nowa eskalacja na Bliskim Wschodzie

Kamil
6 min czytania

Światowe rynki surowcowe ponownie znalazły się pod presją. W środę ceny ropy naftowej wyraźnie wzrosły po publikacji najnowszych danych dotyczących amerykańskich zapasów surowca. Informacje przekazane przez amerykańską Agencję Informacji Energetycznej (EIA) pokazały, że zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych kurczą się znacznie szybciej, niż oczekiwali analitycy.

Jednocześnie sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej napięta. Kolejne ataki Iranu, napięcia wokół Cieśniny Ormuz oraz niepewność związana z konfliktem Izraela i Hezbollahu sprawiają, że inwestorzy ponownie zaczynają obawiać się o bezpieczeństwo globalnych dostaw energii.

Zapasy ropy w USA spadają szósty tydzień z rzędu

Największym impulsem do wzrostu cen były dane opublikowane przez EIA. Według raportu amerykańskie komercyjne zapasy ropy naftowej zmniejszyły się w ciągu tygodnia aż o 7,97 mln baryłek.

To wynik znacznie gorszy od oczekiwań rynku. Ekonomiści prognozowali bowiem spadek na poziomie około 4 mln baryłek.

Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że był to już szósty kolejny tydzień kurczenia się zapasów.

Skala spadku okazała się największa od lutego, co natychmiast przełożyło się na notowania surowca.

Ropa Brent wraca w okolice 100 dolarów

Po publikacji danych kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o ponad 2 proc.

Cena baryłki osiągnęła poziom:

98 dolarów za baryłkę

W przypadku amerykańskiej ropy WTI inwestorzy również obserwowali wyraźne wzrosty.

Rynek interpretuje dane jako sygnał, że światowe rezerwy bezpieczeństwa zaczynają się niebezpiecznie kurczyć.

W praktyce oznacza to mniejszy margines bezpieczeństwa na wypadek kolejnych zakłóceń dostaw.

USA zużywają rezerwy szybciej niż zakładano

Według danych EIA całkowite amerykańskie zasoby ropy, uwzględniające także Strategiczne Rezerwy Ropy Naftowej (SPR), spadły do najniższego poziomu od lutego 2024 roku.

Eksperci rynku energetycznego od kilku tygodni alarmują, że Stany Zjednoczone wykorzystują zapasy, aby łagodzić skutki wojny z Iranem oraz ograniczeń w transporcie surowca przez region Zatoki Perskiej.

W efekcie bufor bezpieczeństwa, który przez lata chronił największą gospodarkę świata przed gwałtownymi szokami podażowymi, zaczyna się szybko kurczyć.

Dyrektorzy firm naftowych cytowani przez CNN ostrzegają, że obecne tempo spadku zapasów nie może utrzymywać się bez końca.

Iran zwiększa presję na USA

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym sytuację są najnowsze wydarzenia na Bliskim Wschodzie.

Według doniesień Iran przeprowadził ataki na amerykańskie cele w Kuwejcie i Bahrajnie. Doszło również do incydentu w pobliżu strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą przed konfliktem przepływała znacząca część światowego handlu ropą naftową oraz gazem LNG.

Napięcia wzrosły po wcześniejszym incydencie z udziałem amerykańskiego wojska i tankowca zmierzającego do irańskiego portu na wyspie Kharg.

Obie strony oskarżają się o prowokacje, a rynek obawia się dalszej eskalacji.

Cieśnina Ormuz pozostaje kluczowym punktem zapalnym

Od początku konfliktu inwestorzy szczególną uwagę zwracają na sytuację wokół Cieśniny Ormuz.

To właśnie ten wąski morski korytarz od lat uznawany jest za jeden z najważniejszych punktów światowego handlu energią.

Każde zagrożenie dla swobodnej żeglugi w tym regionie natychmiast przekłada się na wzrost cen ropy.

Eksperci podkreślają, że nawet częściowe ograniczenie ruchu tankowców mogłoby doprowadzić do kolejnego gwałtownego skoku notowań surowca.

Nowe napięcia między Izraelem a Hezbollahem

Sytuację komplikuje także rozwój wydarzeń w Libanie.

Mimo wcześniejszych deklaracji o zawieszeniu działań zbrojnych pomiędzy Izraelem a wspieranym przez Iran Hezbollahem, obie strony ponownie oskarżają się o łamanie ustaleń.

Hezbollah poinformował o wystrzeleniu rakiet w kierunku północnego Izraela.

Z kolei izraelskie lotnictwo kontynuuje operacje na terytorium Libanu.

Według lokalnych mediów tylko w ciągu ostatniej doby w izraelskich nalotach zginęło 48 osób.

Rosnące napięcie zwiększa obawy, że konflikt może rozszerzyć się na kolejne państwa regionu.

Trump i Netanjahu mają coraz więcej różnic

Coraz wyraźniej widać również rozbieżności pomiędzy administracją USA a władzami Izraela.

Premier Benjamin Netanjahu przyznał w rozmowie z amerykańskimi mediami, że między nim a Donaldem Trumpem istnieją „taktyczne różnice”.

Obaj politycy zgadzają się co do konieczności powstrzymania irańskiego programu nuklearnego, jednak różnią się w ocenie metod osiągnięcia tego celu.

Według doniesień amerykańskich mediów Donald Trump preferuje rozwiązania dyplomatyczne, podczas gdy izraelskie władze znajdują się pod presją kontynuowania działań militarnych przeciwko Hezbollahowi.

Rynek obawia się kolejnej fali inflacji

Rosnące ceny ropy oznaczają nie tylko problemy dla kierowców.

Wyższe koszty energii mogą przełożyć się na wzrost cen transportu, produkcji oraz usług na całym świecie.

Banki centralne uważnie obserwują sytuację, ponieważ ponowny wzrost cen surowców mógłby utrudnić walkę z inflacją.

W ostatnich miesiącach wiele gospodarek zaczęło odczuwać poprawę sytuacji cenowej, jednak nowa fala podwyżek energii mogłaby szybko odwrócić ten trend.

Inwestorzy przygotowują się na kolejne wahania

Analitycy rynku surowcowego podkreślają, że najbliższe tygodnie mogą być wyjątkowo nerwowe.

Z jednej strony kurczące się zapasy ropy w USA wspierają wzrost cen.

Z drugiej strony każdy sygnał dotyczący możliwego porozumienia pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem może wywoływać gwałtowne korekty.

Na razie jednak przewagę mają czynniki ryzyka. Malejące rezerwy, napięcia militarne oraz niepewność wokół przyszłości Cieśniny Ormuz sprawiają, że rynek coraz częściej zaczyna wyceniać scenariusz dalszych wzrostów cen ropy w kolejnych tygodniach.

Secret Link