Kupno używanego telefonu, roweru czy kompletu opon od osoby prywatnej może dziś oznaczać dodatkowy obowiązek wobec fiskusa. Wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy, że przy zakupie rzeczy używanych o wartości powyżej 1000 zł trzeba zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). Teraz Ministerstwo Finansów chce jednak złagodzić te przepisy i znacząco podnieść limit zwolnienia z podatku.
- Kupujesz używaną rzecz? Fiskus może upomnieć się o podatek
- Ministerstwo Finansów chce podnieść limit
- Dlaczego rząd chce zmienić przepisy?
- Kiedy PCC nie trzeba płacić?
- Co z samochodami?
- Sprzedający też musi uważać. Chodzi o PIT
- Przykład
- Skarbówka coraz lepiej widzi sprzedaż internetową
- Fiskus może uznać handel za działalność gospodarczą
- Handel używanymi rzeczami rośnie w całej Europie
- Kiedy zmiany wejdą w życie?
Zmiana może objąć miliony Polaków korzystających z serwisów ogłoszeniowych, marketplace’ów i zakupów z drugiej ręki.
Kupujesz używaną rzecz? Fiskus może upomnieć się o podatek
Obowiązujące przepisy przewidują, że osoba kupująca używaną rzecz od osoby prywatnej musi zapłacić PCC, jeśli wartość transakcji przekracza 1000 zł.
Dotyczy to m.in.:
- telefonów,
- laptopów,
- rowerów,
- opon,
- mebli,
- sprzętu RTV i AGD,
- motocykli,
- maszyn,
- a nawet instrumentów muzycznych.
Podatek wynosi 2 proc. wartości przedmiotu, a kupujący ma obowiązek:
- złożyć deklarację PCC-3,
- oraz zapłacić należność do urzędu skarbowego.
W praktyce wiele osób nie ma świadomości istnienia takiego obowiązku — szczególnie przy zakupach dokonywanych przez OLX, Facebook Marketplace czy lokalne grupy sprzedażowe.
Ministerstwo Finansów chce podnieść limit
Resort finansów przygotował projekt zmian, który zakłada zwiększenie limitu zwolnienia z PCC z obecnych 1000 zł do 3000 zł.
Zmiana znalazła się już w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów pod numerem UD372.
Według Ministerstwa Finansów obecne przepisy są zwyczajnie nieopłacalne dla państwa.
Koszty prowadzenia postępowań, wysyłki korespondencji oraz obsługi administracyjnej często przewyższają sam podatek.
W praktyce przy zakupie rzeczy za niewiele ponad 1000 zł PCC wynosi często zaledwie kilkadziesiąt złotych.
Dlaczego rząd chce zmienić przepisy?
Ministerstwo przyznaje wprost, że egzekwowanie podatku przy niewielkich transakcjach jest mało efektywne ekonomicznie.
W uzasadnieniu wskazano, że:
- koszty administracyjne bywają wyższe niż wpływy podatkowe,
- urzędy skarbowe tracą czas na drobne sprawy,
- a obecny limit nie był aktualizowany od lat mimo wzrostu cen.
W praktyce dziś używany smartfon, komputer czy rower bardzo często kosztują więcej niż 1000 zł, przez co ogromna część codziennych transakcji teoretycznie podlega PCC.
Kiedy PCC nie trzeba płacić?
Ważne jest to, że PCC dotyczy wyłącznie zakupów od osób prywatnych.
Jeśli kupujemy używaną rzecz od firmy lub komisu, w cenie znajduje się już VAT i wtedy PCC nie obowiązuje.
Dlatego problem dotyczy głównie:
- prywatnych ogłoszeń,
- zakupów od znajomych,
- transakcji internetowych między osobami fizycznymi.
Co z samochodami?
Najbardziej znanym przypadkiem PCC pozostaje zakup używanego samochodu.
Tutaj obowiązek podatkowy pozostaje bez zmian.
Kupujący nadal musi:
- zapłacić 2 proc. podatku,
- złożyć deklarację PCC-3,
- i rozliczyć się z fiskusem.
Nowe przepisy mają przede wszystkim uprościć obrót drobniejszymi rzeczami używanymi.
Sprzedający też musi uważać. Chodzi o PIT
Podatek PCC płaci kupujący, ale sprzedający może mieć inny problem — podatek dochodowy.
Zgodnie z ustawą o PIT sprzedaż rzeczy przed upływem 6 miesięcy od zakupu może oznaczać konieczność zapłaty podatku dochodowego.
Termin liczy się od końca miesiąca, w którym nastąpił zakup.
Przykład
Jeśli ktoś kupił telefon w maju, a sprzeda go w sierpniu tego samego roku, fiskus może uznać, że powstał dochód do opodatkowania.
Dopiero po upływie pół roku sprzedaż staje się zwolniona z PIT.
Skarbówka coraz lepiej widzi sprzedaż internetową
Dodatkowym problemem dla sprzedających są nowe przepisy DAC7.
Platformy sprzedażowe przekazują dziś dane użytkowników do administracji skarbowej, jeśli:
- liczba transakcji przekroczy 30 rocznie,
- lub wartość sprzedaży przekroczy równowartość 2000 euro.
Dotyczy to m.in. takich platform jak:
- OLX,
- Allegro,
- Vinted,
- Facebook Marketplace,
- eBay.
Fiskus może uznać handel za działalność gospodarczą
Eksperci podatkowi ostrzegają, że regularna sprzedaż dużej liczby przedmiotów może zostać uznana za działalność gospodarczą.
Wtedy pojawiają się dodatkowe obowiązki:
- rejestracja działalności,
- składki ZUS,
- rozliczenia VAT,
- prowadzenie księgowości.
Skarbówka analizuje dziś nie tylko liczbę transakcji, ale również ich regularność i sposób działania sprzedawcy.
Handel używanymi rzeczami rośnie w całej Europie
Rynek rzeczy używanych dynamicznie rośnie.
Coraz więcej osób:
- kupuje używane telefony,
- odnawia elektronikę,
- handluje rowerami,
- lub wybiera tańsze części samochodowe.
To efekt zarówno wysokiej inflacji, jak i mody na gospodarkę obiegu zamkniętego.
Rządy w wielu krajach próbują dostosować przepisy podatkowe do nowych realiów handlu internetowego.
Kiedy zmiany wejdą w życie?
Na razie projekt znajduje się na etapie legislacyjnym.
Rząd planuje przyjęcie zmian jeszcze w II kwartale 2026 r., ale dokładna data wejścia nowych przepisów nie została podana.
Jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, większość codziennych zakupów używanych rzeczy przestanie wiązać się z koniecznością składania deklaracji PCC i płacenia podatku.
Dla wielu osób oznaczałoby to po prostu mniej formalności przy zakupach z drugiej ręki.

