Prawie 100 pracowników firmy Fibris z Przemyśla protestowało w czwartek przed siedzibą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie. Demonstranci przynieśli trumnę oraz transparenty z dramatycznymi hasłami.
- Firma ma ponad 100 mln zł długu
- Pracownicy od miesięcy bez pieniędzy
- ZUS zablokował konta spółki
- Firma liczy na restrukturyzację
- „ZUS nadużył swojej pozycji”
- Kryzys zaczął się po wojnie w Ukrainie
- Protest przyniósł pierwszy efekt
- Pracownicy walczą o przyszłość zakładu
- Region może stracić dużego pracodawcę
- Podsumowanie
Na jednym z nich widniał napis:
„Na litość boską — nie da się żyć bez wynagrodzenia!”
Pracownicy twierdzą, że walczą już nie tylko o miejsca pracy, ale również o możliwość normalnego funkcjonowania swoich rodzin.
Firma ma ponad 100 mln zł długu
Fibris, producent płyt pilśniowych działający w Przemyślu od 1959 r., znalazł się w bardzo trudnej sytuacji finansowej.
Według medialnych informacji zadłużenie spółki przekracza już 100 mln zł.
Zakład zatrudnia około 350 osób i należy do największych pracodawców w regionie. Upadłość firmy mogłaby mocno uderzyć w lokalny rynek pracy.
Pracownicy od miesięcy bez pieniędzy
Największe emocje budzi fakt, że część pracowników od trzech miesięcy nie otrzymuje pełnych wynagrodzeń.
Niektórzy dostają jedynie fragment pensji, inni nie otrzymują środków wcale.
Załoga podkreśla, że wiele rodzin znalazło się w dramatycznej sytuacji finansowej.
ZUS zablokował konta spółki
Kluczowym problemem dla firmy stała się decyzja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o zablokowaniu kont bankowych przedsiębiorstwa.
Według władz spółki działania ZUS praktycznie sparaliżowały działalność firmy.
– Firma jest sparaliżowana. Konta zostały zablokowane, nie mamy dostępu do środków i nie możemy prowadzić działalności – powiedział podczas protestu prezes Fibris Krystian Golik.
Firma liczy na restrukturyzację
W lutym Fibris złożył wniosek restrukturyzacyjny. Jak podają media, został on zaakceptowany dopiero na początku kwietnia.
Władze spółki przekonują, że proces restrukturyzacji mógłby uratować zakład i miejsca pracy, jednak do tego konieczne jest odblokowanie środków finansowych.
Firma twierdzi, że posiada już zamówienia i mogłaby niemal natychmiast wznowić pełną produkcję.
„ZUS nadużył swojej pozycji”
Przedstawiciele Fibris otwarcie krytykują działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
– Prosiliśmy o wstrzymanie tych działań, ale ZUS nadużył swojej pozycji – powiedział „Gazecie Wyborczej” kierownik finansowy firmy Karol Rębisz.
Według spółki ZUS miał już ściągnąć z kont firmy kilka milionów złotych na poczet zaległości.
Kryzys zaczął się po wojnie w Ukrainie
Problemy Fibris mają sięgać początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Firma szczególnie mocno odczuła:
- wzrost cen energii,
- rosnące koszty produkcji,
- problemy na rynku przemysłowym,
- oraz presję finansową.
Zakład produkuje płyty pilśniowe, a proces technologiczny wymaga ogromnego zużycia energii.
Protest przyniósł pierwszy efekt
Choć wcześniejsze negocjacje z ZUS nie przynosiły rezultatów, protest pod siedzibą instytucji miał wywołać reakcję.
Według doniesień mediów przedstawiciele podkarpackiego ZUS zgodzili się na spotkanie z władzami firmy i reprezentacją pracowników.
Rozmowy mają odbyć się w poniedziałek.
Pracownicy walczą o przyszłość zakładu
Załoga podkreśla, że Fibris jest ważnym elementem lokalnej gospodarki i daje zatrudnienie setkom rodzin.
Pracownicy liczą, że restrukturyzacja pozwoli firmie przetrwać najtrudniejszy okres.
W ich ocenie bez odblokowania kont i możliwości prowadzenia normalnej działalności zakład może nie przetrwać kolejnych miesięcy.
Region może stracić dużego pracodawcę
Upadek Fibris byłby dużym ciosem dla Przemyśla i całego regionu.
Zakład od dziesięcioleci funkcjonuje jako jeden z największych pracodawców w okolicy.
Eksperci zwracają uwagę, że problemy energochłonnych firm przemysłowych pojawiają się obecnie w wielu częściach Europy.
Podsumowanie
Fibris z Przemyśla walczy o przetrwanie po miesiącach problemów finansowych, wysokich kosztów energii i blokadzie kont przez ZUS.
Pracownicy protestowali przed siedzibą instytucji z trumną i dramatycznymi hasłami, domagając się odblokowania środków oraz ratunku dla zakładu.
Firma przekonuje, że ma zamówienia i mogłaby szybko wrócić do produkcji, jeśli odzyska dostęp do finansów.

