Sąd Okręgowy w Łodzi wydał ważny wyrok dotyczący odpowiedzialności banków za bezpieczeństwo transakcji klientów. Przedsiębiorca prowadzący działalność gastronomiczną odzyska ponad 114 tys. zł po tym, jak z jego rachunku firmowego zniknęły środki w wyniku serii nieautoryzowanych operacji.
Sprawa może mieć znaczenie dla wielu przedsiębiorców korzystających z bankowości elektronicznej i kart płatniczych.
Blisko 160 podejrzanych transakcji
Jak opisuje „Rzeczpospolita”, problem rozpoczął się od wycieku danych karty płatniczej przedsiębiorcy.
Następnie z rachunku firmowego wykonano niemal 160 transakcji na stosunkowo niewielkie kwoty. Operacje realizowane były głównie nocą i trafiały do odbiorców działających w odległych, egzotycznych krajach.
Łączna strata przedsiębiorcy wyniosła około 95 tys. zł.
Bank powoływał się na autoryzację SMS
W trakcie procesu bank argumentował, że wszystkie operacje zostały prawidłowo zatwierdzone przy użyciu kodów SMS, a więc należy uznać je za autoryzowane przez klienta.
Sąd nie zgodził się jednak z takim stanowiskiem.
Kluczowe znaczenie miało to, że instytucja finansowa nie była w stanie przedstawić dowodów potwierdzających faktyczne przeprowadzenie autoryzacji przez właściciela rachunku.
Ciężar dowodu spoczywa na banku
Sąd Okręgowy w Łodzi podkreślił, że to bank musi wykazać, iż klient rzeczywiście zatwierdził sporne operacje.
Samo twierdzenie, że transakcje były autoryzowane kodami SMS, nie jest wystarczające.
Orzeczenie potwierdza ważną zasadę obowiązującą w sporach dotyczących nieuprawnionych operacji płatniczych – obowiązek udowodnienia autoryzacji spoczywa na instytucji finansowej.
Dlaczego bank nie zareagował?
Istotnym elementem sprawy była również ocena systemów bezpieczeństwa stosowanych przez bank.
Jak wskazała reprezentująca przedsiębiorcę mec. Ewa Hanusz-Gintowt, instytucje finansowe od lat chwalą się wykorzystywaniem zaawansowanych narzędzi monitorujących nietypowe zachowania klientów.
Chodzi między innymi o:
- dwuskładnikowe uwierzytelnianie,
- analizę ryzyka transakcji,
- monitoring nietypowej aktywności,
- biometrię behawioralną.
Zdaniem pełnomocniczki bank powinien był zauważyć, że dziesiątki nocnych transakcji kierowanych do egzotycznych odbiorców znacząco odbiegają od standardowych zachowań klienta.
Przedsiębiorca odzyskał więcej niż stracił
Ostatecznie sąd zasądził na rzecz przedsiębiorcy nie tylko zwrot utraconych środków, ale również należne odsetki.
Łączna kwota zasądzona przez sąd wyniosła ponad 114 tys. zł.
To znacznie więcej niż propozycja ugodowa przedstawiona wcześniej przez bank.
Według informacji „Rzeczpospolitej” instytucja finansowa była gotowa zwrócić jedynie około 5 tys. zł, mimo że klient domagał się odzyskania niemal 100 tys. zł utraconych środków.
Ważny sygnał dla przedsiębiorców
Eksperci zwracają uwagę, że wyrok może stanowić istotny punkt odniesienia dla podobnych sporów dotyczących nieautoryzowanych płatności.
Coraz częściej sądy podkreślają, że banki nie mogą ograniczać się wyłącznie do wskazywania procedur bezpieczeństwa. Muszą również wykazać, że zostały one skutecznie zastosowane i że klient faktycznie wyraził zgodę na wykonanie transakcji.
Dla przedsiębiorców oznacza to większe możliwości dochodzenia swoich praw w sytuacjach związanych z oszustwami finansowymi, wyciekiem danych czy przejęciem informacji o kartach płatniczych.

