Sytuacja wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto robi się coraz bardziej napięta. Po tygodniach narastających problemów z wypłatami środków, głos zabrał prezes spółki Przemysław Kral. W opublikowanym oświadczeniu ujawnił adres portfela zawierającego 4,5 tys. bitcoinów o wartości około 330 mln dolarów.
To jednak nie uspokoiło klientów. Wręcz przeciwnie – pojawił się jeszcze większy problem. Jak sam przyznał Kral, ani on, ani spółka nie mają dostępu do tych środków.
Portfel jest, ale kluczy brak
W swoim oświadczeniu prezes Zondy pokazał adres portfela kryptowalutowego, który według dokumentów należy do spółki. Na koncie faktycznie znajduje się około 4,5 tys. bitcoinów, co potwierdza dane z blockchaina.
Kluczowy problem dotyczy jednak dostępu.
Według Krala:
- prywatne klucze do portfela posiada Sylwester Suszek
- czyli założyciel BitBay (poprzednika Zondy)
- który zaginął w 2022 roku i do dziś nie został odnaleziony
To oznacza, że środki – choć formalnie istnieją – są w praktyce zamrożone i niedostępne.
— To tak, jakby mieć skarbiec, do którego nie ma klucza — komentują eksperci rynku.
Problemy z wypłatami trwają od tygodni
Oświadczenie prezesa pojawiło się w momencie, gdy klienci od dłuższego czasu zgłaszają problemy z wypłatami środków z giełdy.
Początkowo spółka tłumaczyła sytuację:
- błędami technicznymi
- krótkotrwałymi problemami operacyjnymi
Jednak:
- problemy nie ustąpiły
- czas oczekiwania na wypłaty się wydłuża
- rośnie liczba zgłoszeń od klientów
W międzyczasie pojawiły się także analizy wskazujące, że:
- zasoby kryptowalut na tzw. hot wallecie Zondy
- spadły o 99,7 proc. od 2024 roku
To dodatkowo zwiększyło niepokój inwestorów.
Kluczowa tajemnica wyszła na jaw
Jeszcze niedawno prezes Kral deklarował, że giełda posiada rezerwy w wysokości 4,5 tys. BTC, ale nie chciał ujawnić adresu portfela.
Teraz wiadomo dlaczego.
Ujawnienie adresu pokazało, że:
- środki faktycznie istnieją
- ale firma nie ma nad nimi kontroli
To fundamentalna różnica z punktu widzenia płynności finansowej.
Klienci nadal bez dostępu do pieniędzy
Najważniejsze pytanie brzmi: czy te informacje poprawiają sytuację klientów?
Odpowiedź jest prosta – nie.
Brak dostępu do portfela oznacza, że:
- środki nie mogą być użyte do wypłat
- nie poprawiają płynności giełdy
- nie rozwiązują bieżących problemów
Dla użytkowników platformy sytuacja pozostaje więc bez zmian.
Kontrowersje wokół transakcji i rezerw
Dodatkowe wątpliwości budzą również inne kwestie finansowe.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o:
- transferach kryptowalut o wartości ok. 4,2 mln zł
- które przeszły przez wiele pośrednich adresów
- a następnie trafiły na inną giełdę
Prezes Zondy określił te doniesienia jako:
- „kłamstwo”
- „manipulację”
Nie przedstawił jednak szczegółowego wyjaśnienia, na czym miałaby polegać nieprawidłowość tych analiz.
Apel do zaginionego założyciela
W swoim wystąpieniu Przemysław Kral zaapelował bezpośrednio do Sylwestra Suszka o przekazanie kluczy prywatnych.
— Być może to ogląda, apeluję, by wykonał umowę i przekazał klucze prywatne — powiedział.
Podkreślił również, że:
- nie miał nic wspólnego z zaginięciem założyciela
- zależy mu na jego odnalezieniu
Problem w tym, że od ponad trzech lat nie ma żadnych informacji o losie Suszka.
Klienci tracą cierpliwość
Reakcje użytkowników giełdy pokazują rosnącą frustrację.
Najczęstsze obawy to:
- brak dostępu do środków
- możliwa niewypłacalność platformy
- brak jasnych informacji o sytuacji finansowej
Część klientów zaczyna rozważać:
- kroki prawne
- pozwy zbiorowe
- zgłoszenia do organów ścigania
Co dalej z Zondą?
Na tym etapie trudno jednoznacznie ocenić przyszłość giełdy.
Kluczowe czynniki to:
- możliwość odzyskania dostępu do portfela
- realne rezerwy dostępne dla klientów
- dalsze działania prawne i regulacyjne
Jedno jest pewne – ujawnienie portfela bez dostępu do niego nie rozwiązuje problemu, a raczej pogłębia kryzys zaufania.
Wnioski
Sytuacja Zondacrypto pokazuje jedno z największych ryzyk rynku kryptowalut – zależność od kontroli nad kluczami prywatnymi.
Najważniejsze fakty:
- portfel z 4,5 tys. BTC istnieje
- firma nie ma do niego dostępu
- problemy z wypłatami trwają
- klienci pozostają bez pieniędzy
To przypadek, który może stać się jednym z najgłośniejszych kryzysów na polskim rynku kryptowalut.

